"Lampa" 11 (68) / 2009

Paweł DUNIN-WĄSOWICZ

Zupełny zastój w interesach

Dziesięć, a właściwie jedenaście lat po Tobole dane mi było pojawić się ponownie w poezji Świetlickiego. Moja rola to chyba advocatus diaboli - występuję jako obrońca "Krytyki Politycznej" w wierszu Wola ludu, który stanie się najpewniej najczęściej przywoływanym utworem z tomu Niskie podbudki. Streszczając, chodzi o to, że krakowska narzeczona S. Sierakowskiego (takiego telewizyjnego działacza młodzieżówki komunistycznej) poinformowała Świetlickiego, że się skończył i nie wolno mu pisać, a ten odpowiedział koncyliacyjnie: Mam projekt na przyszłe lata: nie pisać dla was i pogroził paluszkiem, że za karę nawiedzi ich kiedyś jako koszmar.

Gdyby "Fakt" zajmował się poezją, mógłby napisać, że to przełom, że Niskimi pobudkami Świetlicki odcina się od przeszłości, w której pisał o "Młodej Polsce" jako gównianym prawicowym pisemku i dowalał katolickim fundamentalistom takim jak W. Wencel, czego przykładem jest obok Woli ludu także Wiersz doraźny, gdzie swoje zadanie definiuje on tak: Wkurwić lewaka, obśmiać mentalnego pedała. Modli się poza tym do Boga o czystą sekundę (Minimalizm). Otóż, po pierwsze, "Fakt" nie zajmuje się poezją, po drugie żadnego przełomu nie ma. Zupełny zastój w interesach, jak w Areszcie domowym. Świetlicki uparcie jest ciągle wyrafinowanym kloszardem, który zwyczajnie nie należy (Pieśń dziadowska). Natomiast opublikowany w Niskich pobudkach wiersz Dlatego, że mnie nie chcesz mógłby być ozdobą wydanej przez bliską KP Korporację Ha!art antologii Wolałbym nie - ze zdumiewająco bliską lewakom listą opresyjnych sytuacji (praca w korporacjach, niezdrowe jedzenie, mobbing, ogłupiające media). Zaś Przed wyborami 2 o Z. Ziobro i R. Thun sam S. Sierakowski mógłby wydrukować jako motto w KP. I choć w wierszu dedykowanym Wincentemu Różańskiemu (ciekawe, czy napisał go przed czy po jego niedawnej śmierci) Świetlicki drwi z dzisiejszych uroczystości upamiętniających Zbigniewa Herberta, to mam wrażenie, że ogólnie poszło o kwestię smaku. Przez cały tomik przew?a się pewne słowo wzbudzające w poecie największy absmak, a słowo to wabi się "projekt". Nie ma zresztą tu wyłącznie kontekstu politycznego, raczej jest znakiem rozpoznawczym owego mentalnego pedalstwa (naszego też - patrz s.88 tej "Lampy"). Pojawia się w pastiszowym Pęcherzu Sosnowskiego, dedykowanym interpretatorom otwartego hermetyzmu autora Taxi, no i przede wszystkim w Kwietniu 2009 - celnie diagnozującym, że poezja nie istnieje poza tym projektem, który prawdopodobnie dofinansuje prezydent Wrocławia (a chodzą słuchy, że i Świetlicki we Wrocławiu zamierza zamieszkać na dobre). Czy w Za oknem w słowach Najlepiej / pisać scenariusz do telenoweli / lub scenę dramatyczną / na zlecenie Niemców MŚ dowala bardziej Stasiukowi czy Masłowskiej? Można by tu rozpocząć ścieżkę interpretacyjną czyniącą z poety największego wyznawcę projektu min. Hausnera, zakładającego, że kultura wyżywi się sama, tylko po co?

Tu właściwie wyczerpałem kwestię niskich pobudek, czyli walorów publicystycznych najnowszej książki poetyckiej tego lubelskiego poety, mógłbym może jeszcze dodać, że rolę, w której poprzednio obsadzony był A. Zagajewski przejął A. Wajda (Ohydny wiersz). Należałoby się zatem zastanowić, co oprócz nich książka zawiera. Otóż zawiera dużo wierszy zawierających słowa światło, ciemność, przepaść oraz wieczność, zwłaszcza z tą drugą Świetlicki lubi sobie pogadać. Dużo bardzo wierszy niepoważnych dedykowanych kolegom jak Varga, Jarniewicz czy Bonowicz, o pastiszowym charakterze - deczko poważniejszy dostał się Maciejowi P. Prusowi. Zawiera dużo rymów mniej lub bardziej ukrytych. Zawiera sporo bardzo krótkich utworów opierających się jedynie na kapitalnych dwuznacznościach językowych (Źródło, Wiersz dla, Oto pointa, Ci). Uśmiech do Gałczyńskiego i Hermenegildy Kociubińskiej (Przyszłość). Wydaje mi się ponadto, że ze znanych mi książek poetyckich tego autora Niskie pobudki są tą, w której poszczególne wiersze gadają ze sobą nawzajem najbardziej. I raczej nie idzie o Specyficznego anioła, ale to, co dzieje się pomiędzy utworami Vermeer a Jeśli. Pierwszy referuje klasycystyczną postawę z koniecznym punktem oparcia (ach ten Vermeer i Herbert, i Klejnocki...), drugi jest znajdującym się w opozycji do niej modernistycznym manifestem: (...) jeśli nie masz już punktu oparcia, / to przynajmniej nazywaj. / Dwie wieże, / które widzisz za oknem: / Godzilla / i Hedora. No i zdaje się, że na tym polega literatura (tu mogłyby się pojawić ścieżki interpretacyjne na temat popkulturowych kontekstów, ale nie pojawią się).

Paweł DUNIN-WĄSOWICZ



łazuka -- Wednesday, January 6 2010, 12:34 am

no i ładnie to Pan Dunin napisał, zastój w interesach, lewo, prawo, wszystko jedno, Pan Poeta po prostu lubi odpyskować przeciwnikom, a ma ich wielu, jak sam twierdzi, niskie pobudki to taka pyskówka, czasem też wiersza wierszowi, i dobrze, i się kręci jakoś, w końcu dzisiaj zwycięży dobro, nie?


Pseudonim:

Komentarz: